niedziela, 21 lipca 2013

Łzy z krwi

Gdy coś stracone,
i nie ma już nadziei,
a było mi wymarzone,
to łza za tym poleci.
Ale nie zwykła, tak jak u ciebie,
lecz z mych przekrwionych oczu,
krew leci.
To moja klątwa,
ból, krew i zero nadziei.
Spróbuj tylko otrzeć krwawą łzę,
z mojego oka.
Nie radzę, to klątwa przeraźliwa,
dotknie i Ciebie,
więc dobrze Ci radzę,
nie zbliżaj się do tej,
którą, ból nęka co nocy,
ból tak straszny,
jakby wyrywano jej oczy.
A czemu?
Bo coś ujrzała,
czego widzieć nie miała.
Nikt nie miał o tym wiedzieć,
a że na nią padło... Cóż powiedzieć?
Przeklęta, w czterech ścianach się kryje,
by uciec od bólu, który wyniszcza jej życie.
Ból i krew, słono nimi płaci,
a z każdym dniem nadzieję traci.
Na jakikolwiek ratunek,
na jakąkolwiek pomoc.
Nie ma nadziei.
Ręce wyciąga w stronę ostrza.
Bo tak bardzo chce przerwać ten ból,
nic jej nie powstrzyma,
to klątwa od diabła samego,
nie ma człowieka żadnego,
który by jej przeszkodził,
w zadawaniu bólu przenikliwego.
Coraz bliżej do ostrza,
krwawe łzy lecą,
gdy z podłogą się spotkają,
właścicielki się pozbędą.
Trzyma nóż w dłoni,
nie waha się,
wie jak to zrobić.
Krótki ruch i po sprawie,
a krew z oczu nadal kapie.
Dziewczyna nie żyje,
gardło przecięte,
a wszystko to z bólu.
Dlaczego? Pewnie się zapytacie,
otóż, zrozumiecie,
gdy tak potwornego bólu sami doznacie.