wtorek, 28 października 2014

Równonoc

Płatki czarnych róż, opadły ze zmęczenia
krwawe słońce, padło z wycieńczenia
z horyzontem długim, szarym, który
rozświetla blaskiem bladym,  wszystkie ciężkie chmury
mgłą spowite martwe trawy,
spomiędzy drzew, ostatni promień  rdzawy,
i bagienne wody wnet wylały,
łany pól zalały,
i razem z czarną krwią anielic,
giną ludzie, bo tak chcieli,
nie zobaczysz już na drzewach złotych liści,
ani koszy, pełnych małych, owocowych kiści
ani wycia psów już nie usłyszysz,
małych dzieci nie uciszysz,
swej wybrance nie powiesz dzisiaj"dobrej nocy"
dziś gdy wilki wyją,
do księżyca równonocy.