poniedziałek, 9 grudnia 2013

Nocny koszmar

Nie czuję bólu,
nie czuję smutku,
nie czuję nic,
więc naucz mnie płakać,
naucz mnie żyć,
naucz mnie współczuć,
naucz mnie być
żyjemy w zimnym świecie,
gdzie wiatr wieje,
księżyc panuje, 
a śnieg sypie,
żyjemy w ponurej rzeczywistości,
nie dotkniętej nutą niezwykłości,
ani czarem kolorów,
niezwykłych wzorów,
w tym szarym otoczeniu,
odwrotnym niż w dziecięcym marzeniu.
Tylko uświadom mnie,
że to nie jak sen,
tylko nocny koszmar,
ze światła księżyca zrodzony,
tak ten świat powstał,
życiem ludzi zmącony.
Już rozumiem,
popatrz na moją twarz,
to nie złudzenie, to prawdziwa łza.

niedziela, 21 lipca 2013

Łzy z krwi

Gdy coś stracone,
i nie ma już nadziei,
a było mi wymarzone,
to łza za tym poleci.
Ale nie zwykła, tak jak u ciebie,
lecz z mych przekrwionych oczu,
krew leci.
To moja klątwa,
ból, krew i zero nadziei.
Spróbuj tylko otrzeć krwawą łzę,
z mojego oka.
Nie radzę, to klątwa przeraźliwa,
dotknie i Ciebie,
więc dobrze Ci radzę,
nie zbliżaj się do tej,
którą, ból nęka co nocy,
ból tak straszny,
jakby wyrywano jej oczy.
A czemu?
Bo coś ujrzała,
czego widzieć nie miała.
Nikt nie miał o tym wiedzieć,
a że na nią padło... Cóż powiedzieć?
Przeklęta, w czterech ścianach się kryje,
by uciec od bólu, który wyniszcza jej życie.
Ból i krew, słono nimi płaci,
a z każdym dniem nadzieję traci.
Na jakikolwiek ratunek,
na jakąkolwiek pomoc.
Nie ma nadziei.
Ręce wyciąga w stronę ostrza.
Bo tak bardzo chce przerwać ten ból,
nic jej nie powstrzyma,
to klątwa od diabła samego,
nie ma człowieka żadnego,
który by jej przeszkodził,
w zadawaniu bólu przenikliwego.
Coraz bliżej do ostrza,
krwawe łzy lecą,
gdy z podłogą się spotkają,
właścicielki się pozbędą.
Trzyma nóż w dłoni,
nie waha się,
wie jak to zrobić.
Krótki ruch i po sprawie,
a krew z oczu nadal kapie.
Dziewczyna nie żyje,
gardło przecięte,
a wszystko to z bólu.
Dlaczego? Pewnie się zapytacie,
otóż, zrozumiecie,
gdy tak potwornego bólu sami doznacie.