Łuna nad miastem roztacza blask
blade światło budzi nas,
chłodny wiatr kołysze drzewa,
może więcej nic nie trzeba,
zgniłe liście mokrą zasłoniły drogę,
a ja, tylko patrzeć mogę,
chmury ogarnęły niebo,
piorun wnet uderzył w drzewo,
nocne niebo rozdarł wrzask,
i miasto swój straciło blask,
lampa za lampą pękały w kolejce,
jak bańki w dziecięcej ręce,
ludzie w chaosie pogrążeni,
tą anarchią przerażeni,
szkło sypnęło się pod nogi,
a wiatr zepchnął wszystko z drogi,lunął deszcz niespodziewany,
zmywając wszystkie konary,
pioruny uderzyły,
zapłonęły domy,
jak starych ksiąg wieczyste tomy,
zajęły się płomieniem,
i nagle, jak za jednym powiedzeniem
jak z pstryknięciem palca,
ustała ta żywiołów walka,
i cisza,
ani drgnienia,
tylko ciche,
kocie, miauczenia
blade światło budzi nas,
chłodny wiatr kołysze drzewa,
może więcej nic nie trzeba,
zgniłe liście mokrą zasłoniły drogę,
a ja, tylko patrzeć mogę,
chmury ogarnęły niebo,
piorun wnet uderzył w drzewo,
nocne niebo rozdarł wrzask,
i miasto swój straciło blask,
lampa za lampą pękały w kolejce,
jak bańki w dziecięcej ręce,
ludzie w chaosie pogrążeni,
tą anarchią przerażeni,
szkło sypnęło się pod nogi,
a wiatr zepchnął wszystko z drogi,lunął deszcz niespodziewany,
zmywając wszystkie konary,
pioruny uderzyły,
zapłonęły domy,
jak starych ksiąg wieczyste tomy,
zajęły się płomieniem,
i nagle, jak za jednym powiedzeniem
jak z pstryknięciem palca,
ustała ta żywiołów walka,
i cisza,
ani drgnienia,
tylko ciche,
kocie, miauczenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz