Mówiłeś to tylko na chwilę
odszedłeś, obiecując mi
ale wiedziałam, ze się nie mylę
nie wierzyłam Ci
bo już nie wróciłeś
one Cię nie poznały
zbytnio się wychyliłeś
nie wiedziały, kogo kochały
jesteś bohaterem, choć nikt Ci nie powiedział
za życie Ci dali
on obiecał, że będzie Cię odwiedzał
ledwo kilka medali
codziennie przed domem siadam
chcę żebyś do mnie mówił
o to tylko błagam
chcę żebyś wrócił
on odjechał, ale jeszcze przyjedzie
ona została
jego tęsknota wiedzie
a ona tak samo kochała
jedyne co zostało mi z Ciebie
gdy otwieram szafę
listy o tym, jak spotkamy się w niebie
on i ona, stracili tatę
Jedyne co mam na ten dzień
To kilka słonych łez
smutnych wspomnień cieć
A mówiłam...
Na wojnę?
Błagam...
Nie jedź...
Łuna nad miastem roztacza blask
blade światło budzi nas,
chłodny wiatr kołysze drzewa,
może więcej nic nie trzeba,
zgniłe liście mokrą zasłoniły drogę,
a ja, tylko patrzeć mogę,
chmury ogarnęły niebo,
piorun wnet uderzył w drzewo,
nocne niebo rozdarł wrzask,
i miasto swój straciło blask,
lampa za lampą pękały w kolejce,
jak bańki w dziecięcej ręce,
ludzie w chaosie pogrążeni,
tą anarchią przerażeni,
szkło sypnęło się pod nogi,
a wiatr zepchnął wszystko z drogi,lunął deszcz niespodziewany,
zmywając wszystkie konary,
pioruny uderzyły,
zapłonęły domy,
jak starych ksiąg wieczyste tomy,
zajęły się płomieniem,
i nagle, jak za jednym powiedzeniem
jak z pstryknięciem palca,
ustała ta żywiołów walka,
i cisza,
ani drgnienia,
tylko ciche,
kocie, miauczenia
blade światło budzi nas,
chłodny wiatr kołysze drzewa,
może więcej nic nie trzeba,
zgniłe liście mokrą zasłoniły drogę,
a ja, tylko patrzeć mogę,
chmury ogarnęły niebo,
piorun wnet uderzył w drzewo,
nocne niebo rozdarł wrzask,
i miasto swój straciło blask,
lampa za lampą pękały w kolejce,
jak bańki w dziecięcej ręce,
ludzie w chaosie pogrążeni,
tą anarchią przerażeni,
szkło sypnęło się pod nogi,
a wiatr zepchnął wszystko z drogi,lunął deszcz niespodziewany,
zmywając wszystkie konary,
pioruny uderzyły,
zapłonęły domy,
jak starych ksiąg wieczyste tomy,
zajęły się płomieniem,
i nagle, jak za jednym powiedzeniem
jak z pstryknięciem palca,
ustała ta żywiołów walka,
i cisza,
ani drgnienia,
tylko ciche,
kocie, miauczenia