niedziela, 28 grudnia 2014

Bohater

Mówiłeś to tylko na chwilę
odszedłeś, obiecując mi
ale wiedziałam, ze się nie mylę
nie wierzyłam Ci
bo już nie wróciłeś
one Cię nie poznały
zbytnio się wychyliłeś
nie wiedziały, kogo kochały
jesteś bohaterem, choć nikt Ci nie powiedział
za życie Ci dali
on obiecał, że będzie Cię odwiedzał
ledwo kilka medali
codziennie przed domem siadam
chcę żebyś do mnie mówił
o to tylko błagam
chcę żebyś wrócił
on odjechał, ale jeszcze przyjedzie
ona została
jego tęsknota wiedzie
a ona tak samo kochała
jedyne co zostało mi z Ciebie
gdy otwieram szafę
listy o tym, jak spotkamy się w niebie
on i ona, stracili tatę
Jedyne co mam na ten dzień
To kilka słonych łez
smutnych wspomnień cieć
A mówiłam...
Na wojnę?
Błagam...
Nie jedź...

Wycie wilków ~

Wycie wilków
to sygnał do ataku
podnieś miecz
wyjdź z kamiennego gmachu
złap za wojenny róg
niech zabrzmi ofiar chór
niech matki płaczą
nad swymi synami
niech dzieci krzyczą
za swymi ojcami
niech ludzie giną
w rytm marszu rycerzy
niech oni zasłyną
niech zapach krwi unosi się świeży
i słychać już ryk
żelaznego boga
zagłusza krzyk
tam gdzie śmierć
panoszy się sroga
unieście tarcze
moi dzielni rycerze
wygracie tą bitwę
bo ja w was wierzę
nie ma litości,
dezercja będzie karana,
choćby wszyscy padli ludzie,
ta bitwa musi być wygrana,
i mimo bólu, cierpienia,
gdy każda rana,
powoduje głuche westchnienia,
wojna wygrana ,
to ta rozegrana,
syczą popioły,
deszcz pada na skały,
gdzieś w rowach toboły,
już tylko miecze się ostały
i kłamstwo polegnie
na bitewnym stosie
unosi się pewie
bo tak zrządziłeś losie
i krew już wysycha
słychać cichy jęk
jak rycerz zbrojny zdycha
choć kiedyś wzbudzał lęk
bitewne pola
zapomniane przez ludzi
strach i niedola
zmarli, których nic nie obudzi
tak szlachetny był cel
a takie zakończenie
sztandar, śnieżna biel
a teraz śmierć i cierpienie
umarli za wieczną chwałą
walczyli
lecz nic im to nie dało

wtorek, 18 listopada 2014

What am I becoming?

Your childish games
And stupid hope
Fade away
If you take the dope
You blame it on me
We escaped
Just to live
To take the blessing of moon
I am your lightbringer
I carried you away
From the ghost river
Waiting for the day
When you trust in my power
I am getting better
As your scream is getting louder
I am yours forever
I promise right here
Right now
I will always be near
And will never let you down You pushed me away Like a puppet on a strings Like I have nothing to say My sweet love, hear my scream I come like a lightning But what am I becoming I will never stop fighting Although I know... I am nothing!

środa, 5 listopada 2014

Biały dzień

Biały dzień
i czarna noc
rzucają cień
pulsuje moc
rozglądam się
a szorstki głos
otula mnie
nadchodzi cios
prawdziwy świat
zacieśnia się
zamyka nas
w celi co
miliony krat
bo samo zło
wyrwało się
urosło by
zatopić w Tobie swoje kły

wtorek, 28 października 2014

Równonoc

Płatki czarnych róż, opadły ze zmęczenia
krwawe słońce, padło z wycieńczenia
z horyzontem długim, szarym, który
rozświetla blaskiem bladym,  wszystkie ciężkie chmury
mgłą spowite martwe trawy,
spomiędzy drzew, ostatni promień  rdzawy,
i bagienne wody wnet wylały,
łany pól zalały,
i razem z czarną krwią anielic,
giną ludzie, bo tak chcieli,
nie zobaczysz już na drzewach złotych liści,
ani koszy, pełnych małych, owocowych kiści
ani wycia psów już nie usłyszysz,
małych dzieci nie uciszysz,
swej wybrance nie powiesz dzisiaj"dobrej nocy"
dziś gdy wilki wyją,
do księżyca równonocy.

sobota, 6 września 2014

Blood red as rose

Zamknięta w czterech ścianach,
choć tak bardzo chciałam wyjść,
czerwona jak krew,
bo piękną chciałam być,
raz zrażona,
nie zaufam już,
raz zdradzona,
ufam, że stanie się cud,
za każdą łzę,
którą wylałam,
rosną kolce,
których nie chciałam,
nie dotknie mnie już nikt,
bo się poddałam,
bo miłości chciałam,
jak widać....
Nie doczekałam...
Nie patrz,
bo też zranisz się,
nie dotykaj,
wiesz, że wciąż kocham Cię?

niedziela, 10 sierpnia 2014

Świat bez ludzi

Jak pięknie byłoby żyć
w pięknym świecie, w którym
nie ma żadnych osób,
żadnych dosłownie, ludzi
miałabym cały świat dla samej siebie
i nikogo innego
ani Ciebie, ani Ciebie, ani... Ciebie
ach te cudne marzenia,
gdy spoglądam w dal
towarzyszą mi tylko westchnienia
jak bardzo, tego świata mi żal
tak strasznie zniszczony, że ani grama cienia
na suchych szosach,
i od lat, nic się nie zmienia...
Tak pięknie spacerować samemu,
łapać powietrze w płuca,
i kłaniać się każdemu stworzeniu,
dla dobrego samopoczucia.


środa, 11 czerwca 2014

Jestem koszmarem

Wdech
wydech
wdech
wydech
drgnięcie
i łza
energia
i strach
łamiesz mnie
ale nie upadnę
i nie poddam się
rewolucja się szykuje
kłaniaj się do moich stóp
ja już planów nie snuję
ja po prostu wiem co zrobię
zabiję was powoli
będziecie zdychać w agonii
będę łamać karki waszych dzieci
aż krew strumieniami poleci
nie mam litości
i każdy o tym wie
jeśli mi nie wierzy
na własnej skórze przekona się
może jestem psychiczna
pokręcona
opętana
i wskrzeszona
powracam w rewolucji
powstaję w masowej egzekucji
jestem gilotyną
demoniczną dziewczyną
śmiercią w czystej postaci
zemstą która zawsze zdradzi
nieufną ciemnością
nocnym koszmarem
płonącą klątwą nocy
która wszędzie Cię znajdzie
znajdzie, zabije i zje Twoje oczy


niedziela, 8 czerwca 2014

Złudzenia

Idę przez korytarz korytarz pełen drzwi seryjnym mordercom co nocy się śni demony się budzą łapią mnie za ręce a ja uciekam choć pragnę więcej korytarz wyboru złudzeń codziennych horrorów słodkich kłamstw i manipulacji żałosnych zdradzieckich prowokacji pełen smutku przygnębienia by nagle dostać olśnienia że to nie jest raj to nasz świat nasza walka pełna strat to błogi stan dźwięczny krzyk z krwią na rękach niosę krzyż rozwalam drzwi uciszam szepty dni bledną wspomnienia zostały tylko westchnienia

Proch

Tak długo czekałam na jeden gest wciąż się uśmiecham maskując krew odwracam twarz i patrzę w dal myśląc o tym ileś czasu mi dał spotkałam raz człowieka zmęczenie miał na twarzy i łzy na powiekach rozumiał on cały świat nie chciał nikogo ranić nie chciał nikogo znać i tak go pokochałam smutna historia ciepłem obdarowałam i mimo starania nic nie zdziałałam i teraz widzę kochanie jak rozsypujesz się w proch stoisz w płomieniach odchodzisz w mrok patrzysz na mnie i toniesz w marzeniach ignorując moje krzyki szepty westchnienia obiecuję Ci kochanie że razem zaśniemy Ty przy mnie Ja przy Tobie jeśli nie w swoich ramionach to w tym samym grobie

wtorek, 25 marca 2014

Jestem sobą

Jestem niczym
dostrzegasz to?
Jestem tak obojętna
na całe to zło
jestem sobą
tą samą osobą
nie zmieniam się
wciąż tak sparaliżowana
i rozdygotana
zmęczona światem
nie wiem co to prawda
i rozmazuję się z czasem
zatapiam w morzu kłamstw
które otaczają mnie
idę na dno
topię się
coś trzyma mnie
przy życiu, które zakończyć chcę,
niby takie piękne,
a wciąż rani mnie
żyje się tylko raz
więc zapomnę co to czas
żyjemy przez tak krótki czas
więc po co go marnować
nie oddychasz już?
no cóż
nadal jestem sparaliżowana,
obojętna
choć załamana
sprzeczność sprzeczności drogę zachodzi
więc dziś podniosę swój głos
i zmienię to co daje mi los


niedziela, 2 marca 2014

*tytuł został zgubiony*

Śpij na zawsze,
mój piekielny aniele,
swoim życiem,
dałeś mi nadzieję,
moje dawne marzenie,
jedyne dobre wspomnienie
na zapomnianej wyspie,
na morzu łez,
próbując zapomnieć o tym,
co prawdziwe jest,
ciężki oddech,
ciężkie myśli,
śmierć w powietrzu wisi,
wisi i czatuje,
czuwa i obserwuje,
swych upadłych aniołów pilnuje,
twarz zwrócona ku Tobie,
jak zniknąłeś nikt się nie dowie,
czarne niebo pobłyskuje od gwiazd,
one chcą uśmiercić nas,
aniołów z podziemi,
aniołów cieni,
aniołów z prochu powstałych,
w cierpieniu trwałych,
chmury księżyc przysłoniły,
jakby na złość nam robiły,
pełnia jest
a ja nie mogę obudzić się
zobaczyć śmierć, spojrzeć jej w oczy,
niech wie kogo wyniszcza
i z kim się droczy
dziś spróbuję naprawić wszystko,
powrócimy na tron,
i zniszczymy tą
co kosę trzyma
i sukinsyńskie ludzkie dusze zarzyna
zarżnę ją
wykopię jej dół
jej anioł stracony
niech zdycha
niech wciąga muł
niech gryzie piach
za tyle lat...

niedziela, 26 stycznia 2014

Rzeczywistość

Moja rzeczywistość,
zakłamana oczywistość,
niby piękny sen,
jednak wydostać się,
tak jak nigdy chcę,
gdy światy się stykają,
chwilę nadzieji stwarzają,
na ucieczkę w stronę gór,
by w końcu sięgnąć chmur,
jak dziecko, łapiące motyle,
mogę marzyć - tylko tyle,
nie dostanę się tam,
za nisko ręce mam.

sobota, 11 stycznia 2014

Burza

Łuna nad miastem roztacza blask
blade światło budzi nas,
chłodny wiatr kołysze drzewa,
może więcej nic nie trzeba,
zgniłe liście mokrą zasłoniły drogę,
a ja, tylko patrzeć mogę,
chmury ogarnęły niebo,
piorun wnet uderzył w drzewo,
nocne niebo rozdarł wrzask,
i miasto swój straciło blask,
lampa za lampą pękały w kolejce,
jak bańki w dziecięcej ręce,
ludzie w chaosie pogrążeni,
tą anarchią przerażeni,
szkło sypnęło się pod nogi,
a wiatr zepchnął wszystko z drogi,
lunął deszcz niespodziewany,
zmywając wszystkie konary,
pioruny uderzyły,
zapłonęły domy,
jak starych ksiąg wieczyste tomy,
zajęły się płomieniem,
i nagle, jak za jednym powiedzeniem
jak z pstryknięciem palca,
ustała ta żywiołów walka,
i cisza,
ani drgnienia,
tylko ciche,
kocie, miauczenia